Zupełnie niespodziewanie rozmawiając przez telefon usłyszałem propozycję pracy. Forma też była mocno niezwykła – kolega powiedział do mnie: „Chcę żebyś był to Ty. Nikt inny.” A ja bez wahania zgodziłem się. „Od kiedy mam zacząć?” Padło standardowe pytanie. „Oczywiście od zaraz.” – usłyszałem. To było dokładnie to o co prosiłem. Chciałem nie mieć żadnych wątpliwości, że to będzie pochodziło od Niego. Byłem pewien do szpiku kości, że tak jest w tym wypadku.  Zajęciem tym  było prowadzenie w ramach Stowarzyszenia „Klika” teatru z osobami niepełnosprawnymi (intelektualnie, ruchowo…) w ramach terapii.

Już od pierwszej chwili wiedziałem, że będę chciał z tymi ludźmi zrealizować spektakl „EXIT”, którego premierę mieliśmy w maju 2016 roku. To przedstawienie w konwencji teatru cieni w oparciu o tekst z „Księgi wyjścia”. Do tego muzyka grana na żywo a spektakl zwieńczony był warsztatami teatralno – muzycznymi. Praca nad nim w takim zestawie nabrała zupełnie nowego wymiaru. Być może części z Was będzie wydawać się, że to jest  bardzo trudne, że tyle trzeba z siebie dać – bo trzeba iść do toalety z niektórymi z tych osób, niektórych trzeba nakarmić. Owszem trzeba. Ale Boża ekonomia jest zupełnie inna. Gdy zaczynasz dawać coś z siebie zaczynasz również dużo otrzymywać. Tak jest i tutaj. Otwierają mi się oczy. Na to jakimi bzdurami zajmują się ludzie w tym niby normalnym świecie. A tu? Nikt nie narzeka, nie złorzeczy. Sporo czynności na które nikt z nas zdrowych nie zwróci nawet uwagi dla nich jest się nie lada wyzwaniem. Ci ludzie są dla mnie wielkim skarbem, wielką nauką.

Na początku starałem się poznać  historię moich podopiecznych, chciałem dowiedzieć się jaki był początek ich niepełnosprawności. W większości wypadków niosą oni ten krzyż już od urodzenia. Słuchając ich opowieści myślałem o cierpieniu niewinnych. Jakiś przedziwny Boży plan wpisany jest od początku w ich życie. Może kiedyś, tam po drugiej stronie, dowiemy się jaki był tego stanu rzeczy zamysł.

Zespół był kilkuosobowy. Wszyscy niepełnosprawni, większość poruszała się na wózkach. Zacząłem to wszystko sklejać. Jak potłuczone skorupki. Okazało się, że mam tylko jedną osobę, która potrafi utrzymać figury niezbędne do wyświetlania cieni. To Beatka, jedyna kobieta w naszym zestawie. Bardzo się ucieszyłem i wcale nie przeszkadzało mi to, że osoba ta nie chce nic mówić, nie nadaje się do odegrania roli wymagającej nauki tekstu i późniejszego jego odtwarzania. Ma przecież sprawne ręce! Może „wyświetlać” cienie. Kolejna osoba to chłopak – Tomek. Chyba najbardziej pogodny człowiek jakiego znam. Ma takie wielkie i „czyste” oczy z których widać całą jego piękną duszę. Niezwykle kochany, serdeczny. Niestety nie był w stanie w rękach nic utrzymać, do tego poruszał się na wózku. Ale nic to. Dostał rolę mówioną. Grał Mojżesza. Nie ma mocnego głosu. Mówi z dużym wysiłkiem. Zupełnie jak Mojżesz. Był w roli, którą kreuje jakaś niezwykła prawda. O  słabości i o sile, która od nas nie pochodzi. Bardzo ucieszyłem się z kolejnego aktora – Marcina. Niestety też nie jest w stanie utrzymać figur by pograć cieniami, również jeździ na wózku. Wspaniały człowiek. O niezwykłym sercu, świetnym poczuciu humoru. I talencie. Potrafi znakomicie recytować. Niestety nie widzi za dobrze i nauka roli następowała przez powtarzanie czytanych przeze mnie fragmentów. Bardzo dobrze to wychodzi. Szybko się uczył. Marcin często dociera do takich emocji w interpretacji tekstu, że wszyscy mamy łzy w oczach. Bardzo ucieszyłem się gdy pojawił się Zbyszek. Jedyny chodzący bez większych problemów. Wielkim wysiłkiem było dla niego jednak przyswajanie tekstu. Grał Mojżesza. Był jego ciałem. Głosu użycza wspomniany Tomasz.

W rzeczywistości biblijnej było podobnie. To przecież Aaron był ustami Mojżesza, prawda? Ostatnia osoba była pewnym zaskoczeniem. Grzesiek – szef projektu trochę bał się mi to powiedzieć, ale w końcu poprosił, żebym do zespołu dołączył Wojtka. Jest sprawny intelektualnie, ale niestety ma funkcjonujący wyłącznie jeden palec. Wskazujący. Nie wahałem się ani sekundy! Któż lepiej jak nie on będzie „puszczał” sample – podkłady dźwiękowe w naszym spektaklu!!!

Przy realizacji etiudy filmowej Hiob wsparła nas Asia Sych i Rysiu Waligóra. Rysiu jest niewidomy. Z wykształcenia jest muzykiem. Pięknie gra na akordeonie i klarnecie. Asia zaśpiewała i wystąpiła w dwóch teledyskach. Niestety przed premierą Genesis złamała nogę. Czekamy na jej powrót do zdrowia. Jako ostatni do zespołu dołączył Kamil Padlikowski. Bardzo utalentowany aktorsko z ambicjami pracy w charakterze managera teatru. Drugi Kamil – Syc zajął się organizacją działań w zakresie promocji.

No i taki to mamy zespół. Uzupełniają go moi przyjaciele, z którymi przygotowywaliśmy spektakl – Tadeusz Dylawerski i Adam Szewczyk. Od samego początku scenografię wykonuje Olgierd Chmielewski. W spektaklu EXIT wsparła go Viola Chmielewska. Tuż przed premierą Genesis do zespołu dołączyła Ania Mendera. To ona ożywiła piękne grafiki przygotowywane przez Olgierda. Kolejny spektakl Ku jedności przygotowali od strony scenograficznej wspólnie. Co jakiś czas wspierają nas inne osoby. Światowej sławy śpiewak operowy Rafał Siwek nagrał z nami teledysk 'Z głębokości’. W spektaklu Genesis wystąpił z nami Marek Piekarczyk – legenda polskiego rocka. Zaśpiewał pięknie i brawurowo libretto składające się z siedmiu piosenek ilustrujących stworzenie świata. W ostatnim spektaklu pojawił się gościnnie wspaniały krakowski aktor i reżyser teatralny – Stasiu Banaś. Wsparł nas grając w przedstawieniu i współprowadził warsztaty teatralne.

Teraz wiecie już czemu wspominałem wyżej o pękniętych skorupach? Wierzę, że uda nam się skleić z nas wszystkich jedno piękne naczynie.

Wszyscy wiemy, że tabliczka „Exit” umieszczana w sklepach, biurach czy innych miejscach publicznych oznacza wyjście awaryjne. Dla mojej ekipy praca nad tym spektaklem stała się czymś takim. Pomaga wyjść z niewoli niepełnosprawności.

Dostałem kiedyś SMS od kolegi, który wykłada na jednej z artystycznych uczelni. Napisał do mnie: „wszędzie ktoś ćwiczy, trenuje, szykuje się do skoku. Epidemia talentów, marzeń o sukcesie, spełnieniu, wyjątkowości. Wyczuwam duże ciśnienie. To wisi w powietrzu. To jest problem globalny. W innym miejscu planety szaleje epidemia marzeń o kromce chleba, o spokojnym domu…”

Tak właśnie jest. Artyści stali się uprzywilejowaną kastą. Są jak półbogowie. Wielu marzy o tym, żeby móc chociaż ich dotknąć. Dla bardzo dużej ilości ludzi to pop kultura staje się nośnikiem informacji o świecie, dokonują życiowych wyborów za jej pośrednictwem. Nie szukają gdzie indziej. A sztuka nie szuka już piękna. Już nawet dzieci bombardowane są brzydotą. Zamienia się im podstawowe porządki. Brzydota sprzedawana jest jak coś atrakcyjnego. A piękno jest wyśmiewane. To niszczy człowieka. Zwłaszcza bardzo młodego.

Chciałbym, żeby w tym co robimy o coś chodziło. I żeby to działo się naprawdę. Księga Wyjścia jest absolutnie niesłychana również dla współczesnego człowieka. Podobnie Księga Rodzaju czy inne części Pisma Świętego. Są tak samo prawdziwe dla nas jak i dla ludzi sprzed kilku tysięcy lat. To jest niesamowite. Będziemy starali się pokazać jak bardzo aktualne jest to przesłanie. I mam nadzieję, że nasze spektakle pomogą niektórym widzom w uświadomieniu, że to On jest najwyższą bramą, że to On jest najlepszym wyjściem. Dla każdego.

Maciej Sikorski – założyciel teatru